Stary sługa





w pierwszej wielkiej izbie, na stole, usłanym sianem, spoczywała ledwie przebudzona z omdlenia i jeszcze drżąca od strachu Justysia; trzymała ona rękę Derewiańskiego wzdrygając
się na najmniejszy szelest i krzycząc jeszcze.
Piękne jej oczy to z podziwieniem przebiegały po czarnych karczmy ścianach, to z litością zwracały się na rannego Bolka, który krew zatamowawszy chustką, stał trochę opodal,
oparty o ścianę, zadumany i zburzony gniewem jeszcze.
Dwóch ludzi w kącie pilnowało krzyczącej, płaczącej, wyrywającej się Fruni.
— Na Boga! każ pan ją puścić!
szepnęła Justysia przychodząc trochę do siebie, dość i tak będzie ofiar.
— Nie! nie!
nie mam prawa i nie mogę; wyprowadzić ją każę, ale puścić nie pozwolę, ani jej, ani nikogo zwinnych.
— Czy zabity kto? spytała Justysia ze strachem.
— Szkoda że nie, odparł Derewiański; Alfred trochę tylko postrzelony przezemnie, resztę odpokutuje potem.
— A ludzie?
— Nikogo, powiadam pani.
nikogo zabitego; nie obawiaj się pani, zgadując myśl jej podchwycił stary, nie wiem tylko co się tam z biednym Stanisławem dzieje?
— Gdzież był Stanisław?
— Został pod Okopem z połamanemi nogami, bo chciał panią bronić jeden przeciwko wszystkim.
Justysia załamała ręce i zakryła twarz.
— Poślijcie do mamy! poślijcie po niego!
zawołała — lub — jedźmy sami, jedźmy wszyscy, prędzej, prędzej!
— Trzeba mi się (u wprzódy rozporządzić, rzekł Derewiański, żeby mi winowajcy nie pouciekali; a pani samej i Bolka tak mocno rannego puścić nie mogę.
— A!
ranny pan Bolesław, przerwała Justysia — jam i nie pomyślała o tem! przebacz pan!., obłąkana jestem, nieprzytomna...
— To nic, moja rana mała bardzo — spokojnie odparł Bolek; myślmy o pani, o Stanisławie, o mamie... mnie, nic nie jest.
Kiedy to mówił sparty o ścianę, usiłując nie okazać cierpienia, usunął się powolnie i z uśmiechem udanym, omdlał.
Justysia krzyknęła lecąc ku niemu, ale ją Derewiański uprzedził.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>