Stary sługa





Justysia, widząc tak stanowczo zapierającą się służące żywo schowała papier; pomyślała że to być mogło nierozważnym krokiem starego sługi, bo wiedziała jak Bolka kochał;
— przykre to na niej zrobiło wrażenie, przestraszyło ją, ale nic nie powiedziała więcej, bo że Stanisław położył tę kartkę, to już niejako w jej oczach krok dziwny,
nieuważny, czyniło tylko zbyt śmiałym, ale nie występnym.
Poczęta rozmyślać, westchnęła, odczytała list raz jeszcze; nie poznaje w nim Bolka, i zbliżywszy do świecy spaliła go, postanowiwszy nic nie odpowiadać, a Stanisławowi ani
matce o tem nie wspominać.
Frunia, krzątając się koło swej pani widziała wszystko, wyczytała w jej oczach przestrach, gniew, obrazę, boleść, rozwagę, niepokój, i w pierwszej chwili popłochu zrzekła się
dalszej służby dla pana Alfreda.
Ale w miarę jak Justysia ochłonywała z wzruszenia, otrząsała się z uczucia podbudzonego, Frunia widząc, że niebezpieczeństwo mijało, nabrała po troszę odwagi.
— To dobrze!
zawołała w duchu, na pierwszy raz musiała się strapić, nastraszyć, pewnie nawet nie odpisze; ale spaliła... widać że nic Stanisławowi nie powie.
Za drugą karteczką oswoi się i wszystko już pójdzie dobrze.
Justysia klękała do pacierza z bijącem jeszcze sercem i rozognioną marzeniem głową, gdy Frunia porwawszy jej suknie, ostatnie na nie rzuciwszy wejrzenie, wybiegła chyżo zdać
sprawę spólniczce ze spełnionego zlecenia.
Teressa czekała na nią w ogrodzie.
— A coż? a co?
— A!
byłam w strachu okropnym i panienka srogo mnie pytać poczęła, rozgniewała się...
— Rozgniewała! o! to źle, ale nie zaniosła do matki?
— Nie.
— No!
to wygrana nasza; w drugim liście wspomni się pierwszy, to drugiego już pokazać nie będzie mogła.
— Ale ja, broniąc siebie, musiałam jej dać do zrozumienia, że to chyba podrzucił Stanisław?
— O! jakieś zręczna!
doprawdy, jużem się takiego wykrętu paradnego po tobie nie spodziewała! przepysznie! doskonale! I cóż zrobiła z karteczką? — Spaliła ją.
— Przeczytawszy? — Dwa razy.
— Jakże była, smutna czy rozgniewana?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 Nastepna>>